Kim jestem?

13555898_1220198418014271_689726656_o_updated

Nazywam się Łukasz Gawryszewski. Rynkiem papierów wartościowych zainteresowałem się w momencie wyboru kierunku studiów licencjackich, kiedy to zdecydowałem, że swoją przygodę z szeroko pojętą ekonomią zacznę od kierunku Finanse i rachunkowość. Moją motywacją była chęć pogłębienia wiedzy odnośnie funkcjonowania przedsiębiorstwa od wewnątrz.

Następne były studia magisterskie na kierunku Ekonomia, gdzie moim zamierzeniem była możliwość spojrzenia na działanie firm i gospodarek w ujęciu globalnym.

Podsumowanie studiów stanowiła praca magisterska nt. anomalii i zachowania inwestorów na rynku papierów wartościowych w Polsce.

Wniosek po 5 latach edukacji? Nie nauczą nas one bycia tytułowym wilkiem rynków kapitałowych, nie podadzą gotowych rozwiązań ani skutecznych strategii inwestowania, ale mogą nas nakierować na właściwe tory. Takie, by dalej rozwijać się w tym kierunku we własnym zakresie.

Po studiach poświęciłem się pracy w jednym z największych międzynarodowych banków inwestycyjnych, gdzie miałem możliwość uczestniczenia w realizacji operacji finansowych na akcjach, jednostkach uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, obligacjach i wielu innych instrumentach finansowych.

Ja na Giełdzie Papierów Wartościowych

Już w czasie studiów zacząłem obracać na GPW niewielkimi (jak na rynek kapitałowy) kwotami rzędu kilkuset złotych.

Miałem wtedy, dość nieświadomie, szczęście o tyle, że na rynku giełdowym pojawiłem się tuż po światowym kryzysie finansowym, który na notowaniach giełdowych zaczął być widoczny w drugiej połowie roku 2007-ego, dzięki czemu udało mi się uniknąć sporych strat. Gdyby nie to przypadkowe wyczucie czasu finansowe problemy z pewnością by mnie nie ominęły, gdyż poruszałem się wtedy po omacku, często ulegając giełdowemu owczemu pędowi.

Kupowałem akcje, gdy kupowali wszyscy wokół a ceny rosły. Potrafiłem też bez szczególnego powodu, po kilkunastu czy kilkudziesięciu dniach sprzedać posiadane walory ucieszony faktem, że pozwoliły mi one zarobić kilka czy nawet kilkanaście procent (udało mi się to osiągnąć na akcjach popularnych spółek takich jak Amrest, CCC, Energa, Inter Cars, Kernel czy mBank).

Myślałem wtedy, że jestem w te klocki całkiem niezły. Cóż za naiwność. Niewiele jednak mnie te transakcje nauczyły, gdyż w moich rynkowych poczynaniach więcej było szczęścia i, mówiąc wprost, przypadku niż faktycznej wiedzy czy doświadczenia. Nie widzę więc sensu poświęcać im tutaj miejsca.

Po niespełna 10 latach aktywnej obecności na rynku kapitałowym mogę z pełnym przekonaniem przyznać, że niekończąca, wydawać by się mogło, passa nie trwała wiecznie. Na szczęście dla mnie i dla mojej inwestycyjnej przyszłości,  o czym więcej w publikowanych przeze mnie wpisach…